poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Zwiedzanie Irlandii Północnej - co ze sobą zabrać

Kilka przydatnych informacji dla tych, którzy wybierają się do Irlandii Północnej.


Źródło: flick.com

Funty brytyjskie (GBP)

Tak, jesteśmy w UK, czyli Zjednoczonym Królestwie*, a nie jak to się przyjęło mówić w naszym języku - Wielkiej Brytanii (*pełna nazwa, to: Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej). W Dublinie zapłacimy w euro, ale u nas obowiązują funty. Ważne: tuż przed końcem wizyty w Irlandii Północnej radzę sprawdzić jakie funty macie w portfelu: 'Bank of England' czy 'Ulster Bank'. W przypadku tych drugich możecie mieć problem z ich wymianą zagranicą, dlatego dobrze jest albo spróbować wymienić je na angielskie, albo po prostu wydać:)

Źródło: flickr.com

Buty górskie

Są one (a przynajmniej w moim mniemaniu powinny być) nieodzownym elementem stroju w porze jesiennej... czyli zawsze? To taki żarcik, oczywiście, bo miewamy tu dobrą pogodę, niemniej jednak często i gęsto pogoda płata nam figle. Dlatego też warto zaopatrzyć się w buty do zadań specjalnych, szczególnie jeśli wybieramy się za miasto, by podziwiać krajobrazy...

Szalik

Tak to już jest na wyspach, że wieje. Gwarantuje Wam, że szalik się przyda.

Kurtka nieprzemakalna

Wieje tu i pada.


Źródło: pl.wikipedia.org

Paszport (na wszelki wypadek)

Jesteśmy w Unii Europejskiej i zdawałoby się, że możemy podróżować bez paszportu, ale tutejsi (jak i  w pozostałej części Zjednoczonego Królestwa) obywatele nie posiadają dowodów osobistych i nie są przyzwyczajeni do ich widoku. Oczywiście na lotnisku bez problemu są one honorowane, ale w innych miejscach ludzie mogą na nie krzywo patrzeć.


Aparat fotograficzny

Chyba nie chcecie wrócić do domu bez fotki na moście linowym Carrick-a-Rede?




środa, 20 sierpnia 2014

Transport w Irlandii Północnej


Przemieszczanie się z jednego miejsca do drugiego nie powinno być w Irlandii Północnej większym problemem. Należy jednak pamiętać, że kolej nie należy do najszybszych (co często wynagradzają widoki z okna pociągu). W niedziele warto skorzystać z całodniowego biletu za siedem funtów, który możemy wykorzystać dowolną ilość razy w ciągu dnia.


Jeśli próbujemy udać się do Republiki Irlandii, często najpierw musimy się kierować w stronę Dublina i tam zadbać o przesiadkę. Przez internet możemy kupić promocyjny jednodniowy bilet do Dublina i z powrotem za który zapłacimy 10 funtów. Cena ta jednak obejmuje przejazd do Dublina najwcześniejszym pociągiem i powrót najpóźniejszym.

Porty lotnicze
W Irlandii Północnej znajdują się następujące porty lotnicze:
Belfast City (Goerge Best Airport)
Belfast International
City of Derry Airport

Sama najczęściej jednak korzystam z lotniska w Dublinie. Dojazd bezpośrednim autobusem nie powinien zająć więcej niż dwie godziny. Można na nie dojechać dwiema liniami autobusowymi: północnoirlandzką Goldline oraz irlandzką Aircoach.

Na lotnisko Belfast City można dojechać autobusem Airport Express 600, a na Belfast International - Airport Express 300.

Poruszanie się po Belfaście

Belfast nie jest dużym miastem, szczególnie centrum miasta nie jest zbyt rozległe. Dlatego też, jeśli planujemy zwiedzanie miasta, możemy spokojnie zaplanować pieszą wędrówkę (chyba, że pogoda nie dopisze, ale jak mawiają lokalesi - przecież nie jesteśmy z cukru). Alternatywą mogą być autobusy miejskie albo taksówki. Należy jednak pamiętać, że taksówki nie mają zwyczaju zatrzymywania się i zabierania pasażerów z ulicy. Jeśli nie stoją na postoju, to musimy po nie zadzwonić. Często w miejscach takich jak stacje kolejowe czy autobusowe znajdują się telefony z których można bezpłatnie skorzystać i zamówić taksówkę. Czarne taksówki mogą zabrać kilkoro nieznających się pasażerów naraz i podzielić między nich opłatę.

Przydatne linki

Translink - przejazdy autobusowe w Belfaście i poza
Translink NI Railways - przejazdy koleją
Europcar - wynajem samochodu (z mojego doświadczenia jest to najtańsza opcja wynajmu)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Trzy książki, które przeczytałam tego lata


Mieszkam za granicą i nawet nie wyobrażacie sobie jak dziką radość stanowi dla mnie wejście w posiadanie książki w naszym ojczystym języku. Niby żyjemy w globalnej wiosce, ale niektóre polskie księgarnie internetowe liczą sobie stówę (sto polskich złotych!) za przesyłkę zagraniczną. Dlatego też zawsze, gdy jestem w kraju, przemycam coś w moim bagażu podręcznym. A jak biduję, to i ebooka zamówię.

Oto trzy tytuły, które ostatnio przeczytałam i polecam:

Okładka książki Geografia szczęścia
Źródło: lubimyczytac.pl

Eric Weiner "Geografia szczęścia"

Wyobraźcie sobie, że wybieracie się w podróż dookoła świata. Na jakiej podstawie wybralibyście kraje do których chcielibyście się udać? Autor "Geografii szczęścia" postanowił odwiedzić kraje znajdujące się na top liście najszczęśliwszych krajów świata. Jego zamiarem było znalezienie odpowiedzi na odwieczne pytanie: co czyni nas szczęśliwymi. Chyba każdemu z nas marzy się przeżyć życie szczęśliwie. Jak tego dokonać? Zachęcam do przeczytania rozważań Erica Weinera.








Wszystko zależy od przyimka
Źródło: www.publio.pl

Jerzy Bralczyk, Jan Miodek, Andrzej Markowski (w rozmowie z Jerzym Sosnowskim) "Wszystko zależy od przyimka" 

Spisana rozmowa trzech znawców języka polskiego, to prawdziwa uczta językowa. Szczególnie spodobały mi się rozważania na temat używania języka polskiego w epoce internetu i ewolucji języka. Książkę zakupiłam w wersji elektronicznej na portalu Publio.




Zamień chemię na jedzenie
Źródło: www.znak.com.pl


Julita Bator "Zamień chemię na jedzenie"

Mieszkając za granicą ciężko jest przyzwyczaić się do jedzenia. W świecie pełnym GMO niełatwo o produkty, które nie tylko pobudzałyby kubki smakowe, ale też dostarczałyby organizmowi wartości odżywczych. Na szczęście z pomocą przychodzi książka Julity Bator, w której autorka radzi jak własnoręcznie wyhodować jogurt czy upiec chleb.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Islandmagee i Whitehead



Po kilku upalnych (jak na Irlandię) tygodniach pogoda dała nam nieco wytchnienia. Ostatnimi czasy przyłapywałam się na namiętnym słuchaniu jazzu i deszczu, więc chyba naprawdę tęskniłam za typowo irlandzką pogodą. 

Zdjęcia zostały zrobione na półwyspie Islandmagee i w miasteczku Whitehead. Islandmagee znaduje się około 20 mil od Belfastu. W drodze powrotnej warto zatrzymać się na spacer w Whitehead.












Pastelowe domki w Whitehead:




Uwielbiam położenie linii kolejowych w Irlandii Północnej. Trasa z Belfastu do Derry/Londonderry wiedzie wzdłuż wybrzeża:



Informacje na temat szlaku przebiegającego przez Whitehead.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Cave Hill



Aż wstyd się przyznać, że jestem w Belfaście prawie trzy lata i mimo tego, że codziennie widzę Cave Hill z mojego okna, wybrałam się tam dopiero niedawno. 

Trasę można rozpocząć w kilku miejscach. My zaparkowaliśmy samochód nieopodal Zamku (dodam tylko, że pierwsze zdjęcie z tablicą zostało wykonane nieopodal końca naszej trasy).







Cala trasa nie jest zbyt trudna i można na niej znaleźć kilka miejsc, by odpocząć. Przejście powinno zająć około 2-3 godziny.




Co jakiś czas wyłania się piękny widok na Belfast, zatokę i okoliczne miasteczka. W ładne dni można również dojrzeć Wyspę Man i Szkocję. Poza tym nieźle wieje:)









Szczegółowe informacje na temat trasy można znaleźć na stronie walkni.com.

niedziela, 20 lipca 2014

Jak się zapakować w bagaż podręczny #2


Kolejna porcja porad dotycząca tego jak efektywnie wykorzystać przestrzeń w bagażu podręcznym. Tym razem skupimy się na ciuchach. Niech kieruje nami motto: mnie znaczy więcej. Nie sztuka zabrać ze sobą pół szafy i spędzać godzinę każdego dnia zastanawiając się co na siebie włożyć... 

Sprawdź prognozę pogody
Eureka! Inaczej będziemy planować pakowanie, gdy temperatura będzie wynosić 10 stopni, a inaczej gdy będzie ich 20. Jednak warto zawsze mieć coś w razie sytuacji awaryjnej. 

Ciepłe ubrania na sobie
Pewnie każdy zna już zasadę ubierania na siebie najcięższych i najcieplejszych ubrań: kurtki, spodni, pełnych butów, swetra. Nie zawsze miejsce w którym się znajdujemy na to pozwala, jednak nawet gdy temperatura na zewnątrz wynosi 30 stopni, na lotnisku będzie działać klimatyzacja, więc spokojnie możemy założyć tam na siebie dodatkowe warstwy.

Wybierz neutralne kolory
A przynajmniej takie, które ze sobą współgrają – dzięki temu będziesz w stanie stworzyć wiele różnych kombinacji. Warto też podczas pakowania sprawdzić co z czym dobrze wygląda. Najlepiej zaplanować pakowanie tak, by każda góra współgrała z każdym dołem, co da nam niezliczoną ilość opcji. Nigdy nie zabieram ciuchów, które dobrze spisują się tylko w jednym zestawieniu.

Wybierz materiały, które się nie gniotą
Chyba nie chcesz tracić czasu na gorączkowe poszukiwanie żelazka? Najlepiej sprawdzają się ciuchy, które można zwinąć w rulon (tak! ponoć w ten sposób możemy wykorzystać przestrzeń w bagażu najefektywniej). 

Po 1 z każdego rodzaju
Zawsze staram się stosować tę zasadę i zabieram ze sobą 1:
– sukienkę
– parę długich spodni
– krótkie spodenki
– spódniczkę
– strój kąpielowy
– leginsy
– ciepły sweter
– kurtkę (najlepiej nieprzemakalną)
– szalik
–sandały lub klapki
– baletki lub tenisówki

Dodatkowo zabieram większą ilość koszulek na ramiączkach lub z krótkim rękawem (jeśli jest to krótki wyjazd, to zabieram ich więcej niż dni, jeśli jadę na dłużej zakładam, że uda mi się zrobić pranie). 

Zamiast pidżamy wystarcza mi koszulka i leginsy.

Polecam tez wpis na blogu Styledigger, gdzie Asia podaje swoje porady dotyczące pakowania.  

No i jeszcze 'kilka' dodatkowych porad :) (po angielsku)

Powodzenia w pakowaniu!


W następnym poście o pakowaniu opiszę kilka gadżetów, które przydają się na lotnisku.

sobota, 19 lipca 2014

Dublin i Howth


Niedawno spędziliśmy weekend w Dublinie i Howth. Sobota w Dublinie, a niedziela na półwyspie Howth. Kolejność podyktowana była prognozą pogody, która nas nie zawiodła.

Do Dublina wybraliśmy się bez planu. Znaliśmy już miasto i postanowiliśmy sprawdzić gdzie nas tym razem nogi poniosą. Szwendaliśmy się ulicami pełnymi wakacyjnych turystów, ale też pustymi uliczkami, gdzie nikt nie zagląda.

Traf chciał, że gdy zaczęło lać jak z cebra, byliśmy tuż przed Brick Alley Cafe, przytulną kawiarnią, którą poznaliśmy podczas jednej z wcześniejszych wizyt.



A jak przestało padać, dalej się szwendaliśmy.




Na lunch wybraliśmy się do poleconej nam jadłodajni The Fumbally. Super klimat, pyszne jedzonko i rozsądne ceny. Już wiemy, że na pewno tam wrócimy przy następnej wizycie w Dublinie.






W niedzielę się wypogodziło. Wyprawa do Howth okazała się świetnym pomysłem. Szkoda tylko, że bateria aparatu nie wytrzymała dłużej...




Miejmy nadzieję, że niedługo znów wybierzemy się "na południe", czyli do Republiki:)